To było niezwykłe spotkanie. Kiedy w radosnym nastroju przedzierałam się przez ulice Londynu, nie wiedziałam jeszcze jak uroczy to będzie wieczór. O samej możliwości spotkania ze wspaniałym Kinfolk dowiedziałam się na dzień przed. Nie mogłam się jej oprzeć. Dla mnie Kinfolk odzwierciedla filozofię, w której widać kult i piękno prostoty, spotkań i czasu spędzanego z przyjaciółmi. To ludzie, którzy prawdziwie i mądrze cenią rzeczy wszystkim nam dane – czas, odpoczynek, twórczość i twórcze spotkania dające możliwość wymiany doświadczeń z innymi. To otwartość na innych,umiejętność zatrzymania się, uważność.

Kolacja odbyła się w miejscu pachnącym sztuką. Londyńskie Rochelle School jest bowiem miejscem skupiającym kreatywnych twórców. My zaszyliśmy się na te kilka godzin w malutkiej choć przytulnej Rochelle Canteen, gdzie przy dwóch długich stołach zgromadziło się około 40 osób z różnych części świata. Na powitanie otrzymaliśmy czerwono krwisty koktajl oraz najświeższy, wiosenny numer czasopisma „Kinfolk”. Potem zasiedliśmy przy stole, który pozwolił nam bliżej się poznać. Długie, radosne rozmowy, pięknie przygotowany posiłek, który co rusz pojawiał się przed naszymi oczyma, wymiana myśli, kontaktów, trochę fotografii w tle by móc choć na chwilę zatrzymać czas.

Tyle pozytywnej energii zamkniętej w malutkiej restauracyjce. I tyle kreatywnych postaci, wśród których znaleźli się architekci, projektanci, fotografowie, przyszli i obecni dziennikarze, pisarze i wielu innych artystów.

Tak więc dziś daję Wam namiastkę tego, czym było dla mnie to spotkanie, ufając ze te obrazy choć w malutkiej części odzwierciedlą te magiczne chwile.

 

Tagi

food · Kinfolk · kolacja · people · supper

Discussion

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *