Podczas gdy na dworze temperatura była raczej jesienna, w środku unosił się już zapach ciepłej wiosny. I choć przygotowania do każdego takiego spotkania zaczynają się z reguły dużo wcześniej i są dość pracochłonne, temu towarzyszył niebywały spokój i niespieszność.

Jest tyle dobrego w organizacji takiego spotkania jak i samym spotkaniu z drugą osobą przy stole. Począwszy od planowania samego śniadania, doboru składników i końcowej prezentacji dania na talerzu, po zbieranie polnych kwiatów i stylizację stołu, na samym posiłku i długich konwersacjach skończywszy.

Każde takie spotkanie rozwija, pozwala mi poznać nowych, wspaniałych ludzi. Jest doskonałym miejscem kreacji – bowiem każda jego składowa jest sztuką. Sztuką jest umiejętna kompozycja kwiatów, dekoracja stołu, sztuką jest samo danie. Największą jednak sztuką jest element rozmowy i spotkania.  Cały czas uczę się wszystkich tych drobiazgów. Są dla mnie niezwykle ważne i po części stają się nie rzadko drogą do samopoznania.  Poznaję też samą Cath, z którą współtworzymy nasze Morning retreats. Praca z nią jest ogromną przyjemnością. Przy Cath uczę się samodyscypliny i planowania, a to wszystko przy dużej dawce dobrej energii i optymizmu. Wspólnie otwieramy się na nowe pomysły, a tych jest naprawdę wiele. Kolejna, letnia już edycja naszych spotkań, przy (trzymajcie proszę kciuki!) dobrych warunkach pogodowych, zaplanowana jest na łonie natury. Wypatrujcie informacji!

 

Discussion

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *