Daylesford, miejsce, którego nie muszę Wam już przedstawiać. Nieodparty urok tej farmy sprowadził mnie tutaj ponownie. Tym razem na wydarzenie, którego idea jest mi tak bliska. Długi i pięknie zastawiony stół, starannie przygotowane potrawy i nietuzinkowe otoczenie były motywem przewodnim Wielkiego Pikniku.

Tak więc ciepłego, letniego późnego popołudnia (i docelowo także wieczoru) zasiedliśmy przy wspólnym stole, każde z innych stron świata (oprócz Brytyjczyków i bodajże jednego polskiego akcentu w mojej osobie, pojawiły się również osoby z Australii i Malezji), by pobyć na łonie natury i doświadczyć przyjemności powolnego biesiadowania i kosztowania potraw przygotowanych przez wyśmienity zespół szefów kuchni Daylesford.

Na stole znaleźć można było sezonowe, organiczne owoce i warzywa, prosto z tutejszej farmy. Smak świeżego groszku, czerwonej porzeczki czy pomidorów był rozkoszą dla podniebienia. Do tego grillowane mięso, burgery, sałatki z komosą ryżową i liczne przetwory powodowały, że chciało się przy tym stole pozostać na długo. I po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że wspólne biesiadowanie zbliża nas na siebie. Historie zasłyszane przy stole, opowiedziane z tak dużą szczerością i otwartością, były dla mnie ogromną dawką nowej inspiracji. A nowe znajomości wielką wartością. Z niecierpliwością oczekuję więc kolejnego spotkania, które zapewne już niebawem.

Discussion

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *