Długo na nią czekaliśmy, aż wreszcie nadeszła! W miejscu gdzie mieszkamy, takie widoki należą do dość egzotycznych, paradoksalnie nawet w zimie. Wczoraj wieczorem, kiedy śnieg zaczął prószyć dość intensywnie, zaczęliśmy radośnie przebierać nogami czekając na poranek. Tak wiec tuz po przebudzeniu i szybkiej weryfikacji ile białego puchu pozostało nam do zabawy, otuliliśmy się ciepłymi szalikami i kurtkami, by rozpocząć śnieżne harce. Lepieniu bałwana towarzyszyło leżenie na śniegu oraz rzucanie śnieżkami. Nie zabrakło tez kulinarnych przyjemności. I nie mam na myśli jedzenia śniegu i lodu (choc pokusa była duża). Upieczone poprzedniego wieczora drożdżówki z serem oraz przygotowane z rana grzanki z marynowana w oliwie biała fasola okazały się nie tylko smacznym, ale i pożywnym dodatkiem. I gdyby nie przemarznięte dłonie, spędzilibyśmy tam cały dzień. Wszystkim wiec, nie tylko morsom wskakującym ostatnio regularnie do lodowatych rzek i jezior, zimno polecam!

Discussion

Leave a reply