Było piękne, grudniowe popołudnie. Śnieg nie dawał znaków życia, ale myśl o zbliżających się Świętach napawała wielką radością. Bo Święta są i były zawsze dla nas czasem wyjątkowym. Czasem spotkania w gronie kochających osób. Ten rok otworzył mi oczy na wiele spraw i między innymi zrozumiałam, że rodziną są wszyscy Ci, których kochamy – bez względu na więzy krwi. Wiedziałam jednak, że niemożliwym jest zgromadzenie wszystkich tych osób pod jednym dachem, tego samego dnia, w Wigilię. I tak mocno zapragnęłam by móc ich jednak zobaczyć. I pojawił się pomysł zimowego spotkania. Zgoła innego niż tradycyjna Wigilia, ale nadal spotkania pełnego ciepła i radości. I udało się. Tak się cudownie złożyło, że miejsca użyczyła nam Ania. Jej Akademia stała się tym przytulnym zaciszem, w którym mogliśmy się sobą przez te parę chwil znów nacieszyć. Pachniało pysznym ciastem, pasztecikami i drożdżówkami z makiem. Powoli tlił się płomień świec. Długie rozmowy przy stole i ja co rusz wyciągająca aparat chcąc zatrzymać tę piękną chwilę.
To był nasz pierwszy taki zimowy „poczęstunek”. Już wiemy, że nie ostatni…

Discussion

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *